dawne postrzeganie erotyzmu

Erotyzm — wskutek tego, że odwoływał się do przerażenia, które wzmagało jego dynamikę — nie zatem stal się przedmiotem definitywnego potępienia, lecz również ziem nie do odpokutowania, jakby esencją zła.

Nie możemy zresztą nie przyznać, że taki sposób patrzenia byt bardzo uzasadniony. Zanegowanie zwierzęcej seksualności i odpychający od niej ludzi wstręt nigdy nic uniemożliwiły erotyzmowi realizacji jego praw. Owszem, były dlań nawet dodatkowymi bodźcami — przecież widzieliśmy, że czerpie on swoją wartość z naszego wstrętu wobec zwierzęcości seksu. Płciowość nabywała w tych warunkach jakiejś ogromnej i budzącej lęk atrakcyjności.
Zło rozpatrywane w granicach zakreślonych interesem grzesznika ma jednak coś na swoje usprawiedliwienie: nie bywa to zlo suwerenne, znajdujące w sobie własną rację.

Erotyzm, czyli boskość zła, przeciwko sex telefonowi dobra

Wszystko to wyjaśnia, dlaczego późniejszy, potępiony wczasach chrześcijańskich erotyzm przybrał swój mroczny wygląd. Najczarniejszą jego formą byl sabat łączący w sobie dynamikę nocnych lęków i rozwiązłości. Formą, w której zwłaszcza minione pożądanie i świadomość oddawania się złu…